historia leżajska

Niezależne forum dla fascynatów dziejami Lezajska

#1 2009-05-28 18:50:08

genek72

Administrator

7248598
Zarejestrowany: 2009-04-18
Posty: 1078
Punktów :   

Pacyfikacja Leżajska

W związku z rocznicą link do artykułu p. Urbańskiego http://ulas2.republika.pl/pacyfikacja.h … 20okupacja
Z wieloma tezami sie nie zgadzam ale i tak to lepsze niz art. w Almanachu

Offline

 

#2 2009-05-28 20:07:40

perf

Użytkownik

Zarejestrowany: 2009-05-17
Posty: 91
Punktów :   

Re: Pacyfikacja Leżajska

Genek72 - nie daj się prosić   pisz co jest nie tak według Ciebie

Ostatnio edytowany przez perf (2009-05-28 20:07:51)

Offline

 

#3 2009-05-29 15:00:19

genek72

Administrator

7248598
Zarejestrowany: 2009-04-18
Posty: 1078
Punktów :   

Re: Pacyfikacja Leżajska

Na temat początków konspiracji na Lezajszczyżnie dyskutować w tym miejscu nie mam ochoty ani zamiaru. Są inne publikacje opowiadające lepiej niż Urbański o tych czasach.
„Nieubłagany czas wykrusza świadków. Zaciera w ich pamięci fakty zdarzeń, ale spotyka się i takich, którzy nieświadomie a może z premedytacją a może i celowo przypisują sobie przeżycia, które tylko w ich mniemaniu pozwoliły im otrzeć się o konspirację, społeczne zaangażowanie i bohaterstwo. W różnych publikacjach spotkałem relacje i zeznania świadków, które po rozpoznaniu i konfrontacji muszą być odrzucone jako niezgodne z prawd” I tu z autorem zgadzam się całkowicie. Niektórzy z premedytacja piszą nieprawdę aby się kreować na specjalistów i się wybielać.
„W pacyfikacji zginęli nie tylko członkowie podziemia w wyniku zdrady ale i wielu innych z osobistych porachunków i donosów wszelkich mętów, które znalazły wspólny język z okupantem. Starsze pokolenie pamięta ich twarze, nazwiska i zdarzenia z ich udziałem.” Panie Urbański jak Pan wie o takich osobach to niech napisze a nie ględzi o prawdzie historycznej. „Wśród wielu paradoksów naszego życia jeden skłania do refleksji. Po tych samych leżajskich ulicach udając, że nic o sobie nie wiedzą, chodzą wnukowie ofiar i prześladowców.”  Udając... hm jaki wpływ na  współczesnych ludzi mają dokonania ich dziadków? Co ma piernik do wiatraka?. Czy rodzina Mirka (czy innych) powinna być poddana ostracyzmowi? BZDURA
„Z polskiej grupy narodowościowej poza nawias społeczny zostali wyrzuceni wszyscy, ci którzy znaleźli się wśród szpicli, konfidentów, prostytutek itp. Nie ponieśli oni zasłużonej kary bo czym było ogolenie kilku głów „panienek" lub zbicie kilku tyłków i likwidacja jednego agenta Kazimierza Trybki.” Nie rozumiem kto miał karać: AK ? Przecież wszystkie takie rzecz musiały być robione dopiero po wyroku sądowym. Po wojnie dziwnym trafem nowe władze również nie kwapiły się ukarania winnych. To przecież komunistyczna władza opierała się na takich typach jak synowie Volksdeutscha Adolfa Keipra po wojnie oficerowie śledczy w PUBP w Bielsku Białej. I również po wojnie okazało się za ww Adolf Keiper to nie zdrajca ale ...zasłużony członek KPP od 1933. Szpiclem   gestapo był również I powojenny sekr. PPR w Leżajskubn
„Okupant po stracie swego współpracownika K. Trybki, uaktywnił służby wywiadowcze i skutecznym uderzeniem chciał zlikwidować powstałe zagrożenie. Konspiracja, po złudnym zwycięstwie jakim była likwidacja kolaboranta zapłaciła najwyższą cenę. Jakiekolwiek usprawiedliwienia czy krytyki są dziś zbyteczne. Pozostaje natomiast wiele pytań a wśród nich: jak oceni historia konspiracyjną działalność leżajskiego dowództwa AK zaaresztowanego w najprostszy sposób. Zostali przecież zaskoczeni przez okupanta we własnych domach.” A gdzie mieli byś ? Specjalnie podkreśliłem bo to się w pale nie mieści.
„26 maja nie bez znaczenia był wyjazd w tym dniu większości niemieckiego garnizonu wojskowego stacjonującego w Leżajsku.” Jaki garnizon: w Leżajsku na stałe były  posterunki policji polskiej i ukraińskiej, żandarmerii, punkt obserwacyjny- Stützpunkt Luftwaffe
„Akcja pacyfikacyjna przeprowadzona została siłami około 2000 żołnierzy Wehrmachtu ze 154 dywizji gen. por. Friedricha Altrichtera” Również 174, oddziały Ostlegionu, Waffen SS, Gestapo (również ze St. Woli)
„Ponadto stwierdzono udział w pacyfikacji jednostki kawalerii liczącej 120 - 150 koni” Na podstawie czego takie stwierdzenie bo ja przypisów do tego nie widziałem.
„Do budynku sądu, gdzie urzędowało dowództwo akcji, doprowadzano wszystkich zatrzymanych na podstawie sporządzonych list,...” Interesują mnie te listy. Wiadomo że były ale czy się zachowały. Ta sprawa mnie interesuje. Może ktoś wie...
„Nie znane są do dziś przyczyny ominięcia kilku domów w różnych częściach miasta i nie kontrolowania ich mieszkańców”. J.w. Łatwo rzucać kalumnie ale trudniej je udowodnić.
„bowiem decyzje zapadały za zasłoną wykonaną z szarego koca, która ukrywała sprawcę tragedii mieszkańców Leżajska. Był nim Walerian Mieczysław Mirek s. Jana, zdrajca kolegów, znajomych, współobywateli, narodu, własnego ojca, który też zginął z rąk tych, którym służył syn. Wystarczyły cztery palce u podniesionej ręki, aby w umówiony sposób, stojącego rzekomo przed sądem skazać na śmierć, obóz lub lochy jarosławskiego Gestapo. Każdy doprowadzony przed oblicze komisji, często wcześniej pobity a przynajmniej zelżony, po wymienieniu swojego nazwiska został zakwalifikowany przez osobnika znajdującego się za zasłoną. Dla porządku, niewiasta, uczestniczka komisji, wypisywała kartkę z numerem 1 do 4, którą wręczano dyżurującym żandarmom. Ci, na ich podstawie, odprowadzali „zasądzonych" do odpowiednich cel więziennych. Tajemnica znaków podawanych przez osobnika za zasłoną została rozpoznana. Jeden palec - wolność, dwa palce - obóz, trzy palce -śmierć, cztery palce - do dyspozycji Gestapo. Osądu dokonywała też komisja wg własnego uznania, często na podstawie uprzednich zaleceń i sugestii otrzymywanych ze strony innych osób lub urzędów.”. Czy zasiadanie tam Mirka nie jest jednym z mitów powtarzanych po wojnie. Czy na pewno podczas pacyfikacji był w Leżajsku? Przecież nie musiał- listy ofiar sporządził wcześniej.
„Między skarpą wzgórza zamkowego a plutonem egzekucyjnym znaleźli się skazani. Ustawieni twarzą do oprawców, bohaterscy, bez płaczu, spazmów i jakichkolwiek gestów czy próśb o   darowanie   życia.  Dowódca  plutonu  egzekucyjnego  czyta kilkuwyrazową formułkę. Pierwsza salwa połączyła się z okrzykiem T. Nizińskiego „bracia, giniemy za Polskę!".” Hm jeden jeszcze mit. Przecież w pobliżu miejsca egzekucji nikogo nie było. Niemcy dokładnie przeszukali teren. Zresztą p. Jedynacka wspomina o innym okrzyku. Ale jej tam również nie było.
„W pierwszą rocznicę pacyfikacji, jeszcze pod okupacją na miejscu straceń kolorowym kobiercem zakwitły łąkowe kwiaty. Wśród nich, tam gdzie leżeli pomordowani, nieznane ręce położyły maleńką biało-czerwoną chorągiewkę, które zdaje się szeptała: „Niech się Polska przyśni Tobie".” Jw. Piękne ale nie prawdziwe
„  Mieczysław Walerian Mirek urodził się 2 października 1910r. w Leżajsku, syn Jana Mirka z Grzęski k/Przeworska i Marianny Bronisławy Podgórskiej z Leżajska.” Hm pisząc taką informacje to lepiej sprawdzić. Mieczysław Walerian Mirek ur. się 9 listopada a nie 9 pażdziernika
„Po roku 1942, w czasie okupacji posługiwał się również dokumentami o nazwisku Marian Wiśniewski z Sanoka i Marian Miechowski z Miechowa.” HM a to skąd? Inni twierdzą ze posługiwał się jedynie papierami na Mariana Makowskiego obywatela USA.
„Jeżeli „Podziemie" rozpoznało wcześniej jego dwulicowość, to niekonsekwencja w postępowaniu w takich przypadkach musiała być przyczyną tego co społeczeństwo przeżyło. Tłumaczenie, że jego likwidacja przyniosłaby większe konsekwencje niż pacyfikacja wydają się być mocno przesadzone”. Tak wywiad wiedział o jego współpracy (lub lepiej podejrzewał go) z Niemcami. Jednak  podejrzenia to mało. Jak pisałem wyżej podczas okupacji istniały sądy podziemne które tak łatwo wyroków śmierci nie podpisywały. Co do likwidacji „Matrosa” to próbowano to zrobić 21 maja. Wtedy jedna grupa wykonała wyrok na Trybce a druga miała to zrobić na Mirce. Jednak on wcześniej domyślił się że wpadł i trzy tygodnie przed pierwsze uciekł do siedziby gestapo a później wyjechał do Lwowa. Dlatego najprawdopodobniej podczas pacyfikacji go nie było w Leżajku. A po pacyfikacji:  to chyba p. Bereziewicz opisał Pacyfikację Woli Zarczyckiej. Wiec niech wspomni co się stało z inżynierami ze St. Woli , gdy zastrzelono jednego ze sprawców pacyfikacji
„Rozpatrywano również możliwość jego likwidacji np.:
- w czasie podróży do Jarosławia (w lesie k. Tryńczy) ale propozycja ta została odrzucona, z uwagi na możliwość ustalenia przez Gestapo świadków jego likwidacji.
- w czasie pobytu w lokalu leżajskiej jajczarni (do której często przychodził)   gdzie miano go ogłuszyć ciężarkiem wagowym i wywieźć w uprzednio przygotowanej skrzyni,
-    podjęto też próbę wykonania wyroku śmierci w prywatnym mieszkaniu, lecz grupa likwidacyjna zastała w domu Niemców i nierozpoznana wycofała się z akcji (relacja Ernesta Wodeckiego ps. „Szpak" opowiedziana przez Bolesława Czyża).” We wspomnieniach opublikowanych w wyd. broszurkowym Bolesław Czyż nic nie wspomina o rozmowie ze Szpakiem
-    Zresztą patrz jw. Również nie wydaje mi się aby major Szpak rozmawiał o takich sprawach z p. Czyżem przecież  była konspiracja
I to na razie tyle pytań.

Offline

 

#4 2009-05-29 18:45:44

 ksz

Użytkownik

Skąd: i tu i tam
Zarejestrowany: 2009-04-24
Posty: 329
Punktów :   

Re: Pacyfikacja Leżajska

genek72 napisał:

Szpiclem   gestapo był również I powojenny sekr. PPR w Leżajskubn

ale dlaczego bn - bez nazwisk?
Znaczy się pierwszy powojenny I sekretarz PPR Ignacy Marcinkowski. Czy się mylę?

Offline

 

#5 2009-05-29 19:32:20

genek72

Administrator

7248598
Zarejestrowany: 2009-04-18
Posty: 1078
Punktów :   

Re: Pacyfikacja Leżajska

Niestety na to pytanie najlepiej odpowiedziałby P. Ulas :-). Są to rzeczy ze wspomnień i podałem je w takiej formirejak występują

Offline

 

#6 2011-11-16 12:32:57

genek72

Administrator

7248598
Zarejestrowany: 2009-04-18
Posty: 1078
Punktów :   

Re: Pacyfikacja Leżajska

Co do jeszcze tekstu p. Ulasa to wymieniony u niego pod numerem 24 Michał ŁUCZAK miał na nazwisko ŁUSZCZAK.  Taka mała literówka ale dla rodziny to chyba ważne. W wersji drukowanej jest ten sam błąd. Choć w Księdze Cmentarnej jest poprawne nazwisko.

Offline

 

#7 2012-02-05 00:43:31

Plumer

Użytkownik

Zarejestrowany: 2011-07-07
Posty: 98
Punktów :   

Re: Pacyfikacja Leżajska

Do tego co wyżej napisał Genek chciałbym dorzucić kilka refleksji nad tekstem J. U. Urbańskiego.
Autor na wstępie pisze:

Wśród wielu paradoksów naszego życia jeden skłania do refleksji. Po tych samych leżajskich ulicach udając, że nic o sobie nie wiedzą, chodzą wnukowie ofiar i prześladowców.(str. 7)

Zgadzam się w zupełności z Genkiem, że to nie jest żaden paradoks a raczej naturalna kolej rzeczy i raczej nic w tym fakcie nie ma paradoksalnego. Paradoksem było natomiast, że zaraz po wojnie (i trochę dłużej), po tych samych ulicach (nie tylko leżajskich), przez dziesięciolecia chodziły ofiary i ich oprawcy, i co więcej to oprawcy byli uznawani w majestacie prawa za praworządnych obywateli o ich ofiary nazywano bandytami.

21 maja zlikwidowano w lesie k/Stojadła groźnego konfidenta K. Trybkę. Mimo wielokrotnych ostrzeżeń nie   zaprzestał   kolaboranckiej   działalności.   Przed wykonaniem wyroku przyznał się z kim współpracował i co robił, licząc na darowanie życia.(str. 12-13)

Autor nie dodał tylko jednego istotnego szczegółu (może o tym nie wiedział). Przed śmiercią konfident podał nazwiska współpracowników ale nie wymienił nazwiska Mirka. A to ma kluczowe znaczenie, gdyż na podstawie takiego zeznania można było skierować sprawę do WSS (Wojskowego Sądu Specjalnego) o wydanie wyroku skazującego. Jak podkreślał wcześniej Genek nie można było kierować się tylko przypuszczeniami i bez wyroku sądowego likwidować ludzi, w szczególności narodowości polskiej. Wiem, że niektórym osobom się to nie mieści w „pale” ale Państwo Podziemne w czasie II wojny było Państwem Prawa.

Podobno wiedziano, że sytuacja dla członków konspiracji była bardzo groźna a mimo tego, nie doceniano sprytu Gestapo, wierząc w szczęście i przeznaczenie (str. 13)

Skąd Autor czerpie swoją wiedzę na ten temat. Skąd informacja, że dowództwo AK w Leżajsku bagatelizowało zagrożenie ze strony Gestapo. Wręcz przeciwnie w kwietniu 1943 wybudowano kryjówkę dla dowódcy Rudolfa Jaszowskiego. Na początku maja 1943 wydano rozkaz zatrzymania do przesłuchania Waleriana Mirka, jednakże wtedy „zapadł” się on już pod ziemie (prawdopodobnie był pod bezpośrednią opieką gestapo). Ostrzeżono wszystkich, którzy mieli bezpośrednie kontakty z Mirkiem o zagrożeniu. Problem jak zwykle polega „tylko” a może „aż” na przewidzeniu momentu uderzenia wroga. Wtedy tj. w maju nikt się nie spodziewał, że nastąpi ono tak szybko.

Pacyfikacja Leżajska, została przez okupanta w największej tajemnicy, bardzo dokładnie przygotowana i zorganizowana, ale mimo tego kilka dni wcześniej powtarzane już były dyskretne informacje o rzekomych przygotowaniach do większych aresztowań. Informacje te chyba znowu zbagatelizowano, tym bardziej, że wiedziano już o podobnych akcjach w najbliższym sąsiedztwie gdyż np. 7 maja w skali nieporównywalnej do Leżajska spacyfikowano pobliską Giedlarowę i 8 maja Przewrotne. A przecież członkowie ruchu oporu dysponowali dokładniejszą informacją aniżeli przeciętni obywatele.(str. 13)

No to co wypisuje tu J. Urbański po prostu nie wytrzymuje krytyki. Jeżeli autor wiedział o tym z „dyskretnych informacji” kilka dni wcześniej to dlaczego nie poinformował o tym kogokolwiek? A może poinformował? To niech powie kogo i kto zbagatelizował. A niby jakie przesłanki wskazywały na to, że przeprowadzona w dniu 7 maja 1943, stosunkowo łagodna, pacyfikacja Giedlarowej, jest zwiastunem pacyfikacji Leżajska? Autor w tym czasie zdaje się niewiele wiedział na temat konspiracji.

W otrzymanych przedakcyjnych instrukcjach mieli wyłapać niebezpiecznych bandytów i ludzi ukrywających się przed robotami przymusowymi w Rzeszy.(str. 16)

Skąd Autor to wie, nie podaje żadnych źródeł, żadnych przypisów. Autor usiłuje sprawić wrażenie znawcy nie tylko struktur konspiracyjnych ale też jednostek niemieckich biorących udział w pacyfikacji. Tylko, że nie był ani członkiem konspiracji ani żołnierzem Wehrmachtu, nie przytacza też źródeł, z których czerpie powyższe informacje.

Stąd wracali już z przeznaczeniem do poszczególnych więziennych cel. Stół, przy którym zasiadała komisja w składzie 4 -5 gestapowców i jedna niewiasta miał stanowić kamuflarz, bowiem decyzje zapadały za zasłoną wykonaną z szarego koca, która ukrywała sprawcę tragedii mieszkańców Leżajska.
Był nim Walerian Mieczysław Mirek s. Jana, zdrajca kolegów, znajomych, współobywateli, narodu, własnego ojca, który też zginął z rąk tych, którym służył syn.(str. 18)

Decyzje zapadały za zasłoną? Hipotetycznie gdyby tam rzeczywiście był Mirek to on miałby decydować o losach zatrzymanych? A nie funkcjonariusze jarosławskiego Gestapo? Naprawdę ktoś może  w to uwierzyć? Przecież Mirek sporządził im listy wczesniej a później nikt o zdanie go nie pytał, decydowali Niemcy.
Ponadto skąd wiadomo, że był zdrajcą własnego ojca? Jeżeli autor ma na to dowody niech je opublikuje.

Tajemnica znaków podawanych przez osobnika za zasłoną została rozpoznana. Jeden palec - wolność, dwa palce - obóz, trzy palce -śmierć, cztery palce - do dyspozycji Gestapo.(str. 18)

Ciekawe kiedy to ta tajemnica została rozpoznana. Czy przypadkiem nie grubo po wojnie zrodziły się różne mity na ten temat. Ciekawe, że rzekoma sprawa wyroków ferowanych zza zasłony przez Mirka pojawia się w relacjach niektórych świadków grubo po wojnie. I co ciekawsze Pani Helena Jaszowska w żadnym swoim grypsie nie wspomina o tej sprawie. Pisze jedynie, że przebieg śledztwa i informacje posiadane przez Gestapo wskazują jednoznacznie na Mirka.

Osądu dokonywała też komisja wg własnego uznania, często na podstawie uprzednich zaleceń i sugestii otrzymywanych ze strony innych osób lub urzędów. (str.18)

Jeżeli ktoś jest w stanie wyjaśnić mi na jakiej podstawie wydawano faktycznie wyroki zgodnie z powyższą informacją to bardzo proszę. Najpierw próbuje się sugerować, że o wszystkim decydował Mirek ukryty za zasłoną, a tutaj jest napisane coś o zaleceniach i sugestiach innych osób (jakich?) lub urzędów (?!).

Teraz przyjrzyjmy się przytoczonym zeznaniom niektórych świadków.

Stanisław Białkowski

Po wejściu na salę w której przy stole siedzieli gestapowcy, Zbigniew Buś został uderzony w twarz za rzekome rozglądanie się po pokoju. Ja mimo tego dyskretnie rozglądałem się. Po lewej stronie, spod zasłony z szarego koca widziałem i poznałem wiśniowe buty Waleriana Mirka. Walerek Mirek przychodził do jajczarni w której pracowałem. Dlatego poznałem jego charakterystyczne szyte buty. (str. 47)

Zeznanie pochodzi z 1981 roku wtedy  już znane były personalia zdrajcy. Z całym szacunkiem po butach to można poznać  markę producenta a nie ich właściciela. Taki argument przedstawiony przed sądem (także WSS) nie mógłby być podstawą do wydania wyroku skazującego.

Bolesław Czyż

W czerwcu 1943 r. na dworcu kolejowym w Chyrowie spotkałem znajomego Waleriana Mirka z Leżajska jadącego do Starzawy. W trakcie rozmowy powiedział mi, że będzie pracował w Ligenschafcie (Zarząd Majątków Rolnych). Zaproponowałem mu aby mnie odwiedził w administrowanym majątku. Za dwa dni przyjechał na majątek. Przebywał u mnie około tygodnia tłumacząc, że ukrywa się pod przybranym nazwiskiem Wiśniowski, z uwagi na straszną masakrę ludności w czasie pacyfikacji Leżajska.(str. 48-49)

Czy to nie dziwne, że świadek w czerwcu 1943 nic nie wiedział, że Mirek był sprawca pacyfikacji w Leżajsku a przecież rzekomo co najmniej dwie osoby go rozpoznały w tym jedna po butach.

O akcji pacyfikacyjnej wiedzieliśmy i znaliśmy jej przebieg nie znając przyczyn.(str. 49)

No właśnie o pacyfikacji wiedzieli ale o Mirku nie. O czym to świadczy?

Sąsiedni majątek OO. Jezuitów prowadził zakonnik o. Wincenty Moszkowicz z którym utrzymywałem kontakty. Pewnego dnia przedstawiłem mu Waleriana Mirka jako człowieka z Leżajska, który się tutaj ukrywa. Kilka dni później, kiedy stałem z Walerianem Mirkiem na dziedzińcu majątku podszedł do nas w/w zakonnik. Poinformował mnie, że będąc służbowo w Ligenschafcie jego kierownik Niemiec Schtaufer powiedział mu w tajemnicy, że na naszym terenie jest „szpicel" z powiatu jarosławskiego, który tutaj stara się o pracę bo na jego terenie pali mu się grunt pod nogami. Na drugi dzień Mirek postanowił wyjechać do Dobromila rzekomo w sprawie pracy.(str. 49)

I co ani ów zakonnik ani świadek nie skojarzyli wówczas tej informacji z Mirkiem. Czy to nie dziwne?

W wagonie zakonnik spotyka znajomego i gestem twarzy wskazuje mu Mirka prosząc o obserwację co będzie robił w Dobromilu. Mirek prosto ze stacji udaje się do siedziby Gestapo. Na następny dzień Gestapo aresztuje zakonnika i w czasie przesłuchania zmusza go do przyznania się, że wiadomość otrzymał od Schtaufera. Kiedy szef Gestapo jedzie po Schtaufera, drugi gestapowiec w międzyczasie wypuszcza z więzienia zakonnika. Przyczyna takiego postępowania nie jest znana są tylko przypuszczenia. Po południu na majątek wraca Mirek. Przenocował i wcześnie rano wyszedł do pociągu.(str. 49-50)

Czy to oznacza, że świadek był kompletnym ignorantem?

W pewnej chwili przesłuchujący mnie żandarm mówi: „mają takich porządnych ludzi jak Mirek, który im wszystko powiedział, a ty bandyto nie chcesz mówić".(str. 50)

Świadek opowiedział to po blisko 40 latach. Przecież po takiej informacji nie miałby najmniejszych szans by wyjść żywym z całej opresji. No chyba, że przyjmiemy założenie, iż Niemcy to debile. Jednak coś mi się wydaje, że Autor publikacji ma inne zdanie. Za imbecyli uważa ludzi z konspiracji. Czytając taką relację rzeczywiście można odnieść takie wrażenie.

I na koniec coś co nie mieści mi się w głowie a może źle rozumiem ten fragment relacji.

Zygmunt Gromaczkiewicz

Po spisaniu moich personalii, chodzący stale po sali gestapowiec Doppke (znany osobiście, widywałem go często gdy wieczorami spacerował z Walerianem Mirkiem) podszedł do zasłony i po jego powrocie zostałem przez żandarma odprowadzony do sali więziennej.(str. 54)

Toż  to zakrawa na kolejną głupotę a cała historia nadaje się pod rozstrzygnięcie WSS. Świadek znając osobiście gestapowca Doppke, który często widywał go spacerującego wieczorami z Mirkiem, będąc jednocześnie żołnierzem ZWZ, nikomu o tym nie melduje. Chyba, że Autor publikacji cytuje fragmenty i nie informuje nas o tym. No to już wiem skąd się bierze u niektórych przekonanie, że AK to byli imbecyle.

Całą publikację powinno wg mnie rozpatrywać się łącznie z innym tekstem Juliusza Ulasa Urbańskiego opublikowanym w tomiku „Tajemnice okupacji” i zatytułowanym „Napad”.
A właściwie chodzi o ostatnie zdania tego tekstu i kopię listu opublikowanego chyba jako memento.

Po opublikowaniu w 1998 r. własnej pracy pt. Pacyfikacja Leżajska w dniu 28 maja 1943 r. otrzymałam bogatą w treści (podkr. Plumer) korespondencję, w niej między innymi list od p. Stanisława Sz. z Krakowa(str. 22)

Cóż mamy w tym „bogatym w treści” liście Stanisław Sz.? Po gratulacjach dla Autora „Pacyfikacji Leżajska” Pan Sz. stwierdza ni mniej ni więcej, że o Mirku dowiedział się dopiero z publikacji Ulasa (sic!) a patrząc na datę listu był to już XXI wiek. Ale „najciekawsze” następuje w dalszej części listu. Sz. przedstawia swój punkt widzenia na sprawy ogólnie nazwane konspiracją. List ten mógłby być wzorcowym memoriałem czasów stalinowskich. Padają ciężkie zarzuty, obraźliwe słowa, oskarżenia o ciasnotę umysłową itp. Mam wrażenie, że autor tego listu wykazał się wszystkimi cechami, które zarzucił przywódcom Polskiego Państwa Podziemnego. Oto kilka przykładów:

Nazywam całą konspirację polską czasu wojny Trzecią  Okupacją czyli ciosem w naród na równi  z każdą z dwu Okupacji…
…uważam ich za zbrodniarzy wojennych.

Stąd już wiadomo jak można usprawiedliwić tzw. „mordy sądowe” na BOHATERACH walki podziemnej w okresie 1944 - 1956. Dekownik, który nie wychylał się w czasie okupacji nazywa ich zbrodniarzami wojennymi a zbrodniarzy należy skazywać na śmierć. Nieprawdaż? Zresztą ten „odważny” człowiek wprost określa swoje poglądy (jakże łatwo być odważnym w dzisiejszych czasach).

Konspiracja w  ogóle   jest absurdem.  Niedorzecznością.   wystarczy  jednemu dobrze przycisnąć  palce  w drzwiach i  cała leży,   kładzie  się  jak domino.   Wściekam się,   ze  do dziś,  po tylu doświadczeniach,  w  szkołach dzieciom przedstawia się apoteozę Konspiracji.

A pewnie po co nam tacy Bohaterowie. Przecież jest wzorzec do naśladowania Pawka Morozow. Niech młodzież z niego czerpie natchnienie. Nawiasem mówiąc to obelga rzucona w twarz tym wszystkim, którzy przeszli śledztwa w Gestapo i nie dali się złamać. Zresztą autor listu niewiele wie o zasadach konspiracji skoro głosi takie idiotyczne tezy.

Cała ta amatorska Armia Krajowa i  te  cymbały w Londynie  nie  zdawały sobie  sprawy,   że  przeciwnikiem  jej   jest    wysoko wykwalifikowana i po niemiecku zorganizowana    Policja o nieograniczonych  środkach w pieniądzach i wódce.(sic!).

Autor listu pisząc takie rzeczy pokazuje jakim jest ignorantem, udowadnia swoją „ciasnotę umysłową” i ciężko nie nazwać go „imbecylem”, który nie przeczytał w życiu niczego prócz sowieckiej propagandy czasu stalinowskiego.

Czy Autor publikacji zatytułowanej „Pacyfikacja Leżajska 28 maja 1943 r.” publikując list Pana Sz. z Krakowa w ten sposób chce spuentować te tragiczne wydarzenia?

Ostatnio edytowany przez Plumer (2012-02-10 09:03:01)

Offline

 

#8 2012-02-05 17:45:09

 ksz

Użytkownik

Skąd: i tu i tam
Zarejestrowany: 2009-04-24
Posty: 329
Punktów :   

Re: Pacyfikacja Leżajska

Uwagi bardzo merytoryczne, ale pod koniec trochę emocji, o książce JUU już dyskutowaliśmy tu:
http://www.lezajskhistoria.pun.pl/viewtopic.php?id=29

Nie zamierzam nikogo bronić, ale fajnie by było pohamować emocje pisząc np. tutaj

Plumer napisał:

Autor listu pisząc takie rzeczy pokazuje jakim jest ignorantem, udowadnia swoją „ciasnotę umysłową” i ciężko nie nazwać go „imbecylem”, który nie przeczytał w życiu niczego prócz sowieckiej propagandy czasu stalinowskiego.

bo o ile mi wiadomo to St.Szczęk http://aordycz.com/aord2/10489.html przeczytał trochę więcej niż w/w publikacje, wszak żeby zostać inż.arch. za komuny i to nie z awansu społecznego i bez punktów za pochodzenie, a nawet z punktami ujemnymi, to trzeba było sporo wykuć, co imbecylom i osobom o ciasnych umysłach się nie zdarza.
Każdy orał jak mógł.

Offline

 

#9 2012-02-05 19:03:29

Plumer

Użytkownik

Zarejestrowany: 2011-07-07
Posty: 98
Punktów :   

Re: Pacyfikacja Leżajska

ksz napisał:

Uwagi bardzo merytoryczne, ale pod koniec trochę emocji, o książce JUU już dyskutowaliśmy tu:
http://www.lezajskhistoria.pun.pl/viewtopic.php?id=29

Nie zamierzam nikogo bronić, ale fajnie by było pohamować emocje

bo o ile mi wiadomo to St.Szczęk http://aordycz.com/aord2/10489.html przeczytał trochę więcej niż w/w publikacje, wszak żeby zostać inż.arch. za komuny i to nie z awansu społecznego i bez punktów za pochodzenie, a nawet z punktami ujemnymi, to trzeba było sporo wykuć, co imbecylom i osobom o ciasnych umysłach się nie zdarza.
Każdy orał jak mógł.

Na forum jestem obecny stosunkowo krótko więc nie znałem dokładnie wcześniejszych dyskusji. Pewnie były w innym poście. A z niektórymi publikacjami JUU miałem okazję zapoznać się w całości dopiero niedawno.

Rzeczywiście trochę mnie poniosło w przyszłości postaram się pisać na forum mniej emocjonalnie, jednak...

Po pierwsze nie wiedziałem o kogo chodzi gdyż w publikacji JUU napisano Pan Sz. z Krakowa i nie przekopałem całego forum by się dowiedzieć kto się kryje pod tym inicjałem.

Po drugie nie było moim zamiarem negowanie czyjejś wiedzy zawodowej, ani też negowanie oczytania w literaturze fachowej z zakresu architektury, budownictwa czy geologii a jedynie chodziło mi o wskazanie skutków wieloletniej propagandy komunistycznej, która skaziła w sposób zupełnie nieprawdopodobny umysły obywateli tego kraju (nie wyłączając również i piszącego te słowa).

Po trzecie idąc wskazanym wyżej tropem, żeby nie sięgać zbyt wysoko w hierarchii dowództwa AK, Rudolf Jaszowski był absolwentem AGH a przed wojną była to elitarna uczelnia i ukończył ją z wyróżnieniem.

Niemniej jednak jeśli ktoś na tym forum czuje się urażony to przepraszam. Nie miałem zamiaru nikogo obrażać a co więcej bardzo sobie cenię wysoki poziom uczestników tego forum jak i ogrom ciekawych informacji jakie są tu publikowane.

Pozdrawiam

Ostatnio edytowany przez Plumer (2012-02-07 13:42:11)

Offline

 

#10 2012-02-08 22:36:48

burus

Nowy użytkownik

Zarejestrowany: 2011-11-21
Posty: 7
Punktów :   

Re: Pacyfikacja Leżajska

ksz napisał:

Uwagi bardzo merytoryczne, ale pod koniec trochę emocji, o książce JUU już dyskutowaliśmy tu:
http://www.lezajskhistoria.pun.pl/viewtopic.php?id=29

Nie zamierzam nikogo bronić, ale fajnie by było pohamować emocje pisząc np. tutaj

Plumer napisał:

Autor listu pisząc takie rzeczy pokazuje jakim jest ignorantem, udowadnia swoją „ciasnotę umysłową” i ciężko nie nazwać go „imbecylem”, który nie przeczytał w życiu niczego prócz sowieckiej propagandy czasu stalinowskiego.

bo o ile mi wiadomo to St.Szczęk http://aordycz.com/aord2/10489.html przeczytał trochę więcej niż w/w publikacje, wszak żeby zostać inż.arch. za komuny i to nie z awansu społecznego i bez punktów za pochodzenie, a nawet z punktami ujemnymi, to trzeba było sporo wykuć, co imbecylom i osobom o ciasnych umysłach się nie zdarza.
Każdy orał jak mógł.

Albo nieźle "lizać"(tj. wykazywać się). Może to sugerować jakimi powodami kieruje/kierował się Pan Sz. podczas formułowania tych przytaczanych powyżej opinii.

Ostatnio edytowany przez burus (2012-02-08 22:37:26)

Offline

 

#11 2012-02-09 02:41:33

 ksz

Użytkownik

Skąd: i tu i tam
Zarejestrowany: 2009-04-24
Posty: 329
Punktów :   

Re: Pacyfikacja Leżajska

burus napisał:

ksz napisał:

Uwagi bardzo merytoryczne, ale pod koniec trochę emocji, o książce JUU już dyskutowaliśmy tu:
http://www.lezajskhistoria.pun.pl/viewtopic.php?id=29

Nie zamierzam nikogo bronić, ale fajnie by było pohamować emocje pisząc np. tutaj

Plumer napisał:

Autor listu pisząc takie rzeczy pokazuje jakim jest ignorantem, udowadnia swoją „ciasnotę umysłową” i ciężko nie nazwać go „imbecylem”, który nie przeczytał w życiu niczego prócz sowieckiej propagandy czasu stalinowskiego.

bo o ile mi wiadomo to St.Szczęk http://aordycz.com/aord2/10489.html przeczytał trochę więcej niż w/w publikacje, wszak żeby zostać inż.arch. za komuny i to nie z awansu społecznego i bez punktów za pochodzenie, a nawet z punktami ujemnymi, to trzeba było sporo wykuć, co imbecylom i osobom o ciasnych umysłach się nie zdarza.
Każdy orał jak mógł.

Albo nieźle "lizać"(tj. wykazywać się). Może to sugerować jakimi powodami kieruje/kierował się Pan Sz. podczas formułowania tych przytaczanych powyżej opinii.

Raczej kierował się, bo od bodajże 2000 r. nie żyje. Nie wiem jakimi powodami, pewnie takie powziął jako stary dziadek ze swej życiowej autopsji wynurzenia, które przesłał do JUU w prywatnym liście. Nie sądzę by miałby się przed kimkolwiek w ten sposób wykazywać, bo chyba nie przed adresatem listu

Offline

 

#12 2015-11-11 14:42:20

genek72

Administrator

7248598
Zarejestrowany: 2009-04-18
Posty: 1078
Punktów :   

Re: Pacyfikacja Leżajska

Jeszcze jeden malutki szczegół dotyczący art. p. Ulasa - Podany w wykazie Franciszek Wikiera nie ur. się 10 czerwca 1905 r., ale 15 lipca 1911 r. (data podana w ks. cmentarnej jest również błędna). Co bardziej tragiczne jego żona Maria, była w ciąży. Już po jego śmierci ur. się w listopadzie Stanisław Wikiera
Pozdrawiam
genek

Offline

 
stat4u

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
pokemon opis tm crystal sf game do pobrania na androida jak zrobic krąg magi z soli www.forestwars.pun.pl filmy z gejowskim wątkiem